Czy może chciałabyś pójść ze mna

Miesiąc Później
GINNY
Był październik i od tygodnia juz prawie padał deszcz. Błonie stały sie jednym wielkim bajorem a ja z niechęcią musze przyznać że lekcje z Malfoy'em sprawiaja mi ogromną przyjemnosć. Szczególnie wtedy kiedy się nie kłócimy a współpracujemy jest naprawde spoko. Była godzina 16 wiec w końcu miałam wolne. Siedziałam w pokoju wspólnym kiedy dostałam wiadomość
'' przyjdź na wieże astronomiczna najpóźniej za 10 minut chce ci cos powiedzić '' doskonale wiedziałam od kogo jest ten liścik, założyłam na siebie ciepły sweter i opuściłam pokój gryfonów. Biegłam tak szybko jak tylko mogłam i szybko przemierzyłam schody a potem usiadłam tam gdzie zawsze i ujrzałam chłopaka stał i opierał sie o barierki
- Malfoy - zpytałam a chłopak na dźwięk mojego głosu sie odwrócił, zauważyłam w jego oczach coś dziwnego
- po co chciałeś żebym przyszła - zpytałam a chłopak poprostu do mnie podszedł i mnie pocałował, szybko oddałam mu pocałunek. Ale nagle oprzytomniałam, merlinie ginny ty masz chłopaka. Natychmiast odsunęłam sie od chłopaka i popatrzyłam na niego z pod byka
- nie chcesz mi czasami czegoś powiedziec - zpytałam a chłopak zamarł i przyglądał się mi z dziwnym uśmieszkiem
- zdradziłaś swojego chłopaka - odparł wrednie a ze mnie wszystko co o nim mówiłam odleciało
- to ty mnie pocałowałeś i to nie raz - krzyknęłam wściekła podchodząc do niego
- ale za każdym razem mogłaś mnie odepchnąć - odparł z satysfakcją
- nienawidze cię Malfoy - warknęłam wściekła i już byłam na schodach kiedy blondyn sie odezwał
- gdyby tak było nie oddałabyś  pocałunku - wyrzuciłam ręce w góre i szybko zbiegłam po schodach
DRACO
Zobaczyłem tylko jak jej rude włosy sie ruszają kiedy ona zbiega na dół.
Ja nie moge tego zrobić nie umiem, chciałem jej to powiedzieć ale ona gdy przyszła wyglądałą na zmartwioną. Ale o mnie nikt sie nie martwi no może oprócz matkis, która aż za bardzo sie przejmuje ale dzięki temu mam do niej szacunek. Nagle dostałem patronusa od Snape, który przerwał moje jakże ciekawe przemyślenia, już miałem ochote schodzić do lochów kiedy nagle pojawił sie tu Snape
- Draconie czarny pan ma plan ale niestety nie ufa ci na tyle żeby cie tam dopuścić - powiedział a ja już wiedziałem że to nie wszystko co chce mi powiedziec
- a do tego planu jest mu potrzebna Ginny Weasley - oznajmił i spojrzał mi w oczy
- chce brać w tym udział - powiedziałem az za szybko bo mój wój dziwnie na mnie spojrzał
- jest tylko jeden warunek żebyś wziął w tym udział - powiedział lecz ani na chwile nie spuścił ze mnie wzroku a mi pewna myśl zaświtała w głowie
- mroczny znak - powiedziałem prawie bezgłośnie i zobaczyłem strach w oczach wuja.
- Draconie mroczny znak to coś więcej niż głupia pieczątka, większosć śmierciożerców są sługusami czarnego pana bo chronią swoje rodziny, ale na co dzień większość osób używa zaklęcia żeby nikt go nie widział a Voldemortowi to odpowiada bo nie giną jego ludzie - jakby sie tym wogóle przejmował pomyślałem - pamiętaj to zostanie do końca życia nie zmarzesz tego a twój ojciec nie ufa już czarnemu panu i chce przejść na strone zakonu - skończył i spojrzał czy zrozumiałem
- ale to niemożliwe mój ojciec wuju znam swego ojca on wolał by zginąć niż przejść na strone zakonu - powiedziałem próbując zachować spokoj
- jak myślisz dlaczego teraz tak często rodzice cię już nie biorą do domu - zpytał a mnie zmroziło lecz kiedy chciałem sie go zpytać on już odszedł wiec i ja udałem sie na wielką  sale ponieważ wybiła godzina kolacji
Usiadłem przy stole Slytherinu i wziąłem sobie jabłko a mój wzrok poleciał na stół Gryfonów. Wbiłem swoje spojrzenie w Ginny i zacząłem myśleć jakie plany moze mieć z nią Voldemort. Dziewczyna chyba zauważyła ze sie jej przyglądam bo na mnie spojrzała, ale o dziwo nie uciekała wzrokiem tylko patrzyła sie na mnie
nagle do Granger podszedł Not i wyciągnał ją na środek sali a przerażona dziewczyna szła jak zachipnotyzowana. Po chwili Not upadł na jedno kolano a cały stół Slytherin'u jak i Gryffindor'u zaczął coś buczeć i krzyczeć
- Hermiono Jean Granger czy może chciałabyś pójść ze mna na bal moze - powiedział jąkając sie i gubiąc w słowach Not a ona tylko rzuciła sie mu na szyje i powiedziała
- nie wierze ze naprawde to zrobiłeś - spojrzałem szybko na Weasley a ona już na mnie patrzyła.
Wyszczerzyła się do mnie a potem wróciła do rozmów z jakimś gryfonem.
Ona chyba myśli że to chciałeś jej powiedzieć przebiegło mi przez głowe ale szybko o tym zapomniałem i wdałem sie w rozmowe z Zabinim.




Cześć po długiej nie obecności macie to jest troche krótsze ale niestety cały rozdział mi sie skasował i musiałam pisać od nowa i dlatego jestem zła ale mysle ze mimo tego rozdział jest ok
Następny rozdział pojawi sie Poniedziałek ;*

Komentarze