Przypadek ? !!!

Ginny
Rano obudziły mnie krzyki moich koleżanek
-katie wyłaz z łazienki bo ci pomoge z tamtąd wyjść -warknęła demelza bijąc w drzwi łazienki .
- nigdzie nie wyjde do póki sie nie ogarne -usłyszałam i sie zaśmiałam a potem leniwie otworzylam oczy.
-hej ginny jak tam -odezwała sie do mnie demelza opierając sie o drzwi
-tak na serio to moglabym dluzej pospac. Wstalam z lozka ale zakręciło mi sie w głowie i usiadlam na łóżku.
Szybko podeszlam do szafy ubralam się, pomalowałam a potem związałam wlosy w luźnego koka. Po czym chwyciłam moją torbe i wyszlam z dormitorium. W głównym pokoju gryfindor'u nie było za wiele osób
-cześć ruda - uslyszalam znajomy glos
- hej colin - powiedzialam i ruszylismy na śniadanie śmiejąc sie ze wszystkiego. Kiedy weszlismy na wielką sale usiadłam obok colin'a i Dean'a . Nałożyła sobie naleśniki i nalalam sobie soku dyniowego.
Nagle zobaczylismy jak jakas dziewczyna wyciąga różdżke w strone ... Malfoy'a
Ale on tylko prychną i wrócił do swoich znajomych
- mówiłeś ze mnie kochasz - krzyknela zrozpaczona jenifer, ktora chyba byla krukonką.
- nigdy tak nie powiedzialem -warknął i znowu spuścił swój wzrok na znajomych
- jestes nikim - kiedy to powiedziala wszyscy łącznie z nauczycielami patrzylismy sie na nich.
- a ty kim jesteś żeby tak mówić plugawa dziwko - krzyknął malfoy a ja zobaczyłam furie w jego oczach.
- a teraz z łaski swojej schowaj tą różdżke bo moge nie wytrzymac -odparł a dziewczyna zalała się łzami i uciekła. Postanowiłam ze do niej pójdę Ale kiedy tylko wstalam wszyscy zaczeli sie mi przyglądać .
- co to juz wstać nie można- warknęłam a cały slytherin zaczą sie smiac  nie rozumiem z czego
Pierwsze mam elisiry wiec nie mogę się spóźnić. Szybko zaczełam schodzić po schodach i nagle zauważyłam jenifer wiec do niej podeszłam 
- ja go kocham ginny - usłyszałam i usiadłąm koło niej a ona sie wtuliła 
- ale przecież wiesz jaki jest malfoy - powiedziałam chociaż sama nie wiedziałam co w tej chwili czuje 
- wiem ale myslałam ze dla mnie sie zmieni - odarła zanasząc sie jeszcze wiekszym płaczem 
- tacy ludzie sie nie zmieniaja - powiedziałam zamyślając się 
- halo gin słuchasz mnie - usłyszałam nagle wiec chyba długo tak myslałam 
- no to pewnie ze cie słucham - popatrzyłam sie jej w oczy a ona sie uśmiechneła wstała ze schodów i mocno mnie przytuliła 
 - masz teraz elikiry więc leć bo snape wam odejmie minu milion punktów - zaśmiała sie dziewczyna a ja razem z nią. Zobaczyłam że wchodzimy do sali wiec szybko tam wbiegłam i usiadłam obok colina zaczęłam sie rozglądać po klasie ale coś było nie tak dlaczego tu jest Malfoy i Nott i Zabini.
- o są moje gryfonki- powiedział Snape wchodząc do klasy a włożył w to tyle jadu ze sam Salazar Slytherin byłby dumny 
- Ale tak nie bedziecie siedzieć, panna Weasley usiadzie z Draconem a pan Colin z Astorią wszystko jasne - pytał patrząc sie na nas 
- no to jazda - warkną a my szybko sie przesiedlismy 
- pewnie sie zastanawiacie czemu tu jesteście - powiedział wbijając we mnie swoje spojrzenie, jego oczy były takie ciemne i zimne. Ze strachu chwyciłam rękę blondyna i mocno ją ścisnęłam. 
- bedziecie chodzić na zajęcia z najlepszymi ponieważ moze nie ty Colinie ale panna Weasley jest wybitna i z niechęcią to przyznaje ale taki zapał nie często sie widuje- powiedział podchodząc blisko naszej ławki a potem położył na niej swoje ręce i nachylił sie w moim kierunku, byłam tak przerażona że nie mogłam się ruszyć a potem szybko sie oparłam o Draco i schowałam twarz w jego klate, słyszałam tylko cichy śmiech ślizgonów. 
- nie bój się - usłyszałam głos Snape, który był rozbawiony.  Reszta tej lekcji minęła spkojnie, lecz gdy wychodziłam z klasy jakis ślizgon krzyknął 
- a mówią ze ślizgoni są odważni, chociaż trzeba było mówić że chciałaś byc blisko Dracona- zagotowało sie we mnie ale zauważyłam że malfoy szybko podchodzi do tego ślizgona i ciagnie go gdzieś. 
Następne miałam zielarstwo i OPCM, transmutacje i wróżbiarstwo. 
- W końcu wolne - krzknęła szczęśliwa Demleza kiedy weszłysmy do wielkiej sali
- masz racje- odparł Colin i usieliśmy na wolnych miejscach od razu zauważyłam ze z końca sali przygląda mi sie malfoy a po chwili poszedł do mnie ten sam ślizgon, który coś krzyczał 
- ja chciałem cie przeprosić - powiedział więc spojrzałam na niego zobaczyłam że miał troche poobijaną twarz 
- nie ma sprawy - powiedziałam i sie usmiechnełam a on to odwzajemnił i mnie przytulił. Byłam w szoku ale nie tylko ja. Cała sala sie nam przyglądała a mój brat był ... dumny ? 
Szybko wziełam sie za jedzenie i zaczęłam myśleć 
pierwsze ten chłopak coś krzyczy potem malfoy go gdzieś ciągnie a teraz ślizgon mnie przeprasza i jest poobijany, szybko spojrzałam na ślizgona i zobaczyłam ze sie uśmiecha ? no nie wierze ślizgon sie uśmiecha... oni to potrafią ! Ale nie wazne jesdno jest pewne to na pewno nie był przypadek 



Przepraszam za długą nieobecność ale już wracam i bede częściej wstawiać 
kocham wszystkie potterhead ;*

Komentarze